Każda historia ma swój początek. Moja zaczęła się tak, że z moim najlepszym kolegą zaczęliśmy poszukiwania mety w Trójmieście i okolicach. Jako osoby przyjezdne potrzebowaliśmy kilku weekendów, aby obejrzeć razem osiem ruin reklamowanych w internecie pod hasłem „do remontu”. Gdybym miał możliwość edycji tych ogłoszeń, zastąpiłbym słowa „do remontu” słowami „do wyburzenia”.
Ostatecznie wylądowaliśmy w Wejherowie i poznaliśmy panią Karolinę Domasiewicz z WGN Nieruchomości. Pani Karolina urzekła mnie tym, że odpuściła sobie nawijanie makaronu na uszy. Wręcz przeciwnie – była szczera i uczciwa, a ja dostałem to, czego szukałem: fajne mieszkanie zamiast pustych obietnic i baśniowych opowieści.
Pomimo że mieszkanie kosztowało 30% więcej niż zakładany budżet, tego samego dnia podpisaliśmy umowę przedwstępną. A potem było już tylko zabawniej. Sprzedający okazał się panikarzem, a mnie i kumplowi totalnie rozsypały się kalendarze – tak bardzo, że chwilami trzeba było mocno improwizować.
Jednak pani Karolina ogarnęła cały ten majdan i chociaż momentami emocje sięgały zenitu, to nikt nikogo nie pobił ani nawet nie zwyzywał. W świecie nieruchomości pełnym bajkopisarzy pani Karolina okazała się rzadkim wyjątkiem – człowiekiem, który gra w otwarte karty i robi przy tym świetną robotę.
A Wejherowo to magiczne miejsce, przepełnione nieoczywistym poczuciem humoru, gdzie wszystko, co potrzebne, jest w zasięgu dziesięciominutowego spaceru. Im częściej tam jestem, tym bardziej lubię to miasteczko, a gdy w restauracji Trzy Korony poprosi się o podzielenie rachunku na pół, to można dostać paragon, na którym jest pół kawy i pół herbaty... normalnie można się zakochać.
W tym miejscu chciałbym podziękować sprzedającemu za udaną transakcję. Życzę także więcej luzu w przyszłości, bo życie niestety rzadko kiedy jest pod linijkę, a zbytnie napinanie się prowadzi do życiowych złamań – naprawdę nie warto. Dziękuję panu notariuszowi i jego małżonce za otwarcie kancelarii specjalnie dla nas w sobotę. Dziękuję pani z BNP Paribas Bank, w którym co prawda nie ma toalety dla klientów, ale „naprzeciwko jest Bosko”.
Dziękuję całemu zespołowi WGN Nieruchomości, który pilnował sprawnego przeprowadzenia transakcji, a w szczególności pani Karolinie – za zachowanie zimnej krwi, kiedy było to absolutnie konieczne, i całą masę drobnych przysług, bez których sfinalizowanie tej transakcji byłoby naprawdę trudne.